środa, 18 października 2017

Paćkam po lalkach Zurinki c.d.

Zurinka jest nieustającym źródłem obiektów do moich ćwiczeń malarskich. Stawia też przede mną wyzwania - panna w mrocznym klimacie... tia... no podołałam... prawie... i panna do Lalkowego Pogotowia Ratunkowego Balbinki. I od tej nieszczęsnej chyba zaczniemy 😊

Nieszczęście, którego Zurineczka stała się kolejną (i miejmy nadzieję ostatnią) właścicielką zmieniło naprawdę wiele domów. W którymś przydarzył mu się przykry wypadek. Ktoś porwał się na tę biedę z gruboziarnistym papierem ściernym i jakimś ostrym narzędziem i ukrzywdził...


Z daleka nie widać dobrze, ale z bliska...



Nie wiem czy na zdjęciach będzie to dostatecznie dobrze widoczne, ale buzia była cała podrapana, uszkodzona górna powieka, głęboka rys na nosie i uszkodzona poważnie warga... Trochę mnie pracy kosztowało wygładzenie tych rys (tak ze dwie godziny z wodnym papierem ściernym i magiczną gąbką). Oczko niestety musiałam trochę biedactwu powiększyć, żeby ukryć to uszkodzenie (więc siłą rzeczy i drugie powiększyłam). Usta trochę zmniejszyłam, a zmianę kształtu starałam się potem makijażem zamaskować. Jedyne czego nie zwalczyłam do końca to ta głęboka rysa na nosie. Bałam się, że za bardzo zmienię jej rysy twarzy spiłowując to, a zupełnie nie znam się na uzupełnianiu braków masami jakimiś - nie wiem czego mogłabym użyć, żeby dobrze zasychało na powietrzu i miało kolor i fakturę zbliżoną do żywicy...
Ale jak się z tym wszystkim uporałam to ustaliłyśmy z Zurinką, że ma być piegusek... I tak zrodziła się Piegowata Psotnica 😊 Wybaczcie, że dalsze zdjęcia będą robione telefonem, ale bateria w aparacie powiedziała "PADŁAM", a nie miałam  czasu na powtórzenie sesji w późniejszym terminie...

A teraz nie przedłużając zapraszam do oglądania Piegowatej Psotnicy:



Jak widzicie Psotnica dostała nawet blush czyli cieniowanie ciałka - takie kształty nie mogą nie zostać niczym nie okraszone - Pieguska jest jakby młodszą siostrą mojej Pupeliny - czemu jakby? Bo planuję nabyć Pupelinie jej własną młodszą siostrę kiedy tylko Leekeworld zdecyduje się na promocje znowu...

A tu we włoskach uszytych przez właścicielkę - Zurineczka popełniała tego wiga - jest super - moje panny będą się niedługo w kolejce po furki do niej ustawiać 😉

 

Pieguskę robiłam pierwszy raz, i jak to ja naoglądałam się milion tutoriali na YouTube i jak to ja stwierdziłam, że polecana przez wszystkich metoda pryskania jest nie dla mnie. Tutaj piegi narysowałam po prostu i uważam, że jak na pierwsze piegi mogą być. Są bardzo delikatne i tylko trochę zmieniają urodę lalki nie dominując jej. Chyba fajny efekt wyszedł 😊


I na koniec zdjęcie z Balbinkowej perspektywy - uwielbiam robić zdjęcia lalkom tak trochę z góry. Super to moim zdaniem wygląda 😍



I to by było na tyle dzisiaj. Czeka mnie jeszcze jeden post z pomalowańcami Zurinki, bo ostatnio trochę tego udało mi się skończyć 😁

Pozdrawiamy

środa, 11 października 2017

Pullip MIO Mocha - imieniem Jesień

Jesienią chwaliłam się już tu i tam. Ale jestem z niej taka zadowolona, że po prostu nie mogła nie powstać notatka na bloga z pojawienia się tej uroczej panny w moim domu 😊

Może zanim rozpiszę się o mojej Jesieni napiszę parę słów dla nie-pullipowych ludzi o tym czym jest tak zwany "MIO kit". Trzeba przyznać, że firma Groove produkująca lalki z rodziny pullipowatych wychodzi na przeciw oczekiwaniom swoich odbiorców lubujących się w przemalowywaniu (czyli tzw. customach) ich lalek i idąc za "głosem ludu" stworzyła zestaw zwany właśnie MIO kit - czyli Make It Own - po naszemu "zrób se sam" 😉. Lalki z tej serii sprzedawane są w pudełkach znacznie mniejszego formatu, od razu rozkręcone (znaczy lalki w kawałkach) bez makijażu, z bezbarwnymi chipami do oczków, bez peruk (wigów) i ubranek - i ogólnie w stanie do samodzielnego złożenia, pomalowania, odziania, owłosienia, czyli własnie do "zrobienia se samemu". Naprawdę uważam wprowadzenie MIO kitów za genialne posunięcie Groove.

A teraz wracając do mojej panienki - panniszcze w kawałkach leżało u mnie z pół roku jak nie dłużej - w sumie od poprzedniego wypustu lalek w tym kolorze ciałka - czyli Mocha właśnie. Jest to taki uroczo opalony kolorek, który bardzo ładnie współgra z solarkowymi ciałkami Barbie MtM, a niestety nie ma szans na posadzenie pięknej i wielkiej główki na ciałku typu Obitsu lub innym Pure Neemo... Tak więc, leżało sobie to cudo i czekało, aż dojrzeje we mnie pomysł na nią i dojrzał. Przyszła jesień - co prawda nie taka jaką kocham najbardziej czyli babie lato - ale przyszła, zamajaczyła swoimi cudnymi kolorami, a potem zapłakała deszczem (duuuużą ilością deszczu) - ale te kolory uśmiechnęły się do mnie i tak w mojej głowie zrodziła się Jesień - panna rumiana jak rumiane jesienne jabłuszko, wytyczona kolorami jesieni - zielenią, żółcią, czerwienią i brązem. Brąz załatwiłam dzięki jej karnacji, a o resztę musiałam zatroszczyć się sama.

A tak to było jak się Jesień zbierała do przyjścia:

- pudło

- zawartość

- dawca ciała jeszcze z głową (teraz mam w zestawie samotnie ganiającą głowę, którą chętnie za przysłowiowe 5 zł oddam w dobre ręce - głowa twarda, ale klej nie wycieka)


Zupełnie jak nie ja, nie zrobiłam żadnych zdjęć z cyklu WIP (Work In Progress) czyli w trakcie pracy - lubię takie zdjęcia, bo pozwalają mi zobaczyć różnice i ocenić czy trzeba coś poprawić czy nie, ale tym razem nie było, więc zapraszam na dużą ilość zdjęć Jesieni już gotowej - pomalowanej, ubranej i owłosionej:







A takie mamy powieki, zastanawiałam się nad pomalowaniem całych na ten cudny kolor starego złota, ale doszłam do wniosku, że co za dużo to nie zdrowo i że mogłoby to jednak przytłoczyć tę delikatną buziunię...



A na koniec zdjęcia z cyklu "ploteczki".  A tak na prawdę jest to porównanie potencjalnej dawczyni ciałka. Moja Jesień swoje ciałko zawdzięcza pokazanej na początku Barbie Made to Move jogince w pomarańczowym topie, ale można również podebrać ciałko Barbie MtM skaterce - różnica w odcieniach jest, skaterka jest nieznacznie ciemniejsza, ale ja osobiście byłabym w stanie zaniedbać tę różnicę gdybym nie dopadła panny solarium i blond fryzura.



W dzisiejszej sesji udział wzięli:
Jesień - we własnej osobie (Pullip MIO Mocha - stworzona przeze mnie)
Barbie MtM skaterka - ta z głową
Barbie MtM joginka - obecnie w formie samej głowy do przygarnięcia 😉

Pozdrawiamy

piątek, 22 września 2017

Przyjaciółki

Dzisiaj wreszcie wzięłam się za zrobienie postu ze zdjęciami Mirwenki i Chloe (należącej do Zuri). Sesja powstała jakiś czas temu, ale jakoś ciągle nie miałam wizji żeby zdjęcia obrobić, aż do dzisiaj. W związku z tym nie przedłużając zapraszam do podziwiania mojej i nie mojej panny w trakcie spotkania.

Dziewczyny znają się już od dłuższego czasu, przyjaźnią od lat, ale ostatnio zabiegane takie, że nie mają za dużo czasu dla siebie. Ale kiedy pogoda dopisała Mirwenka zaprosiła swoją przyjaciółkę na działkę i przemiło spędziły czas na słoneczku i trawie rozmawiając i leniuchując i nadrabiając zaległości. Zapraszam do podglądania dziewczyn 😍

Mirwen jak zawsze na działce wyluzowana, jeszcze w butach, ale zaraz je porzuci, a Chloe jak zawsze stylowa, elegancka, poprawia fryzurę (mina Mirwen z cyklu "no, weź się ogarnij nikt nas tu nie widzi"):


Pogaduchy już się zaczęły:


Ale ile można tak stać i gadać kiedy trawka taka zielona, trzeba się położyć i gadać i patrzeć w chmury i sprawdzać czy widzi się w nich fantastyczne stwory 😁


A potem, potem można dalej gadać...



I gadać...



I gadać...


A kto zgadnie co dziewczyny robią tu? Bynajmniej nie modlą się 😉


Odpowiedź już za chwilę 😊























Dziewczyny patrzą czy TO naprawdę usnęło 😁

Pozdrawiam serdecznie 😘

poniedziałek, 11 września 2017

Iwan - czyli olbrzym w moim domu

Iwan należy do Cioci K. Ciocia K. kupiła go jakiś czas temu za niezbyt wygórowaną kwotę jak na lalka w jego rozmiarze. Aaaa... zapomniałam napisać - Iwan to BJD w rozmiarze SD (czyli ten duży). Iwan byłby pewnie większy, ale jego poprzedni właściciel wprowadził w jego "konstrukcję" masę modyfikacji... tia...

Iwan ... Iwan jest lalką, której poświęciłam jak dotąd najwięcej pracy... Nie marudzę, było to dla mnie mega wyzwanie i naprawdę dużo się nauczyłam dzięki niemu. Ale po prostu nie mogłam uwierzyć, że to co miało być prostym "pomaluj mu buzię i moooże naciągnij nowe gumy" zmieniło się w taką masę pracy.

Zdecydowanie nie jestem ekspertem jeśli chodzi o lalki bjd. Ciągle się uczę, coś doczytują, wielu rzeczy nie wiem, na wielu się nie znam, a jeszcze innych po prostu nie potrafię, lub boję się zrobić. Ale dzięki Iwanowi nie jestem już dziewicą... hehe... jeśli chodzi o restring i piłowanie żywicy. 😈😇 Z Iwanem było tak, że im bardziej brałam go w ręce tym więcej rzeczy wychodziło do zrobienia. Pewnych rzeczy nadal nie pokonałam permanentnie (różnej długości nóg - ciągle boję się go przypiłować tak znacznie - na razie wkładka w bucie załatwiła sprawę), ale do nich wrócę za jakiś czas jak nabędę więcej wprawy i śmiałości 😀

Na razie ograniczyłam się do wymycia, wygładzenia, pomalowania, obszycia i obfocenia 😎 Brzmi szybko i sprawnie, a zajęło mi na prawdę wiele, wiele godzin pracy, ale cieszę się, że miałam szansę sprawić, że Ciocia K. pokochała Iwana jeszcze bardziej.

No i zapomniałam napisać, że Iwan to hybrydka, o ile mnie pamięć nie myli, Souldoll Jan (głowa) i ciałko z ResinSoul? Ciocia K popraw jeśli coś pokręciłam 😘

Aaaa i ostrzegam sumiennie, że zaraz zacznie się lalkowa golizna 😈😈😈

Najpierw Iwan przed tym zanim się za niego zabrałam - taki do mnie przyjechał i w tym momencie nie zapowiadało się jeszcze, że będzie takim wymagającym opieki pacjentem:

 Łepetynka:


Łapki:


A teraz seria po - już po wszystkim. Na początek golas jak go z żywicy odlali, a w Balbinkowym Pogotowiu Lalkowniczym pomalowali: 

 Łepetynka:



Łapki:


Ciocia K. Iwana dostarczyła najpierw jako "zewłok", a następnie dowiozła dla niego oczy, włosy i ubrania, ale że nie mogłam się przekonać do jego bluzki, którą dostał to uszyłam mu coś sama... ale to za chwilę - teraz Iwan z włosami i w spodniach 😍





Ja wiem, że Ciocia K. chciała zrobić z niego czarodzieja. WIEM, WIEM, WIEM, ale nie mogłam się powstrzymać - Iwan skinhead 😈😈😈



W moim "uszytku" - T-shirt powstały z pogwałceniem wszystkich zasad krawieckich - Zurineczka masz zakaz przyglądania się z bliska i dokładnie - masz patrzeć z daleka i przymrużyć oczy 😜 i bez kudłów wygląda jak zawodowy skinhead no nic na to nie poradzę. O, a takie cudne obszycie wymyśliłam 😎



Ale już z włosami może być współczesnym czarodziejem 😊





No i Iwan dostał jeszcze delikatną bliznę na brodzie. Nie ukrzywdziłam go w żaden sposób fizycznie, blizna jest namalowana. A powstała, dlatego iż w tym miejscu na żywicy było lekkie uszkodzenie. Powierzchowne pęknięcie, które w ten sposób zamaskowałam 😁 Czyż nie jezdem gienijalna? 



I to tyle na dzisiaj z Balbinkowego Pogotowia Lalkowego - wpis i tak długi, z milionem zdjęć, ale mam nadzieję, że ktoś poza Ciocią K. dobrną do końca.

Pozdrawiamy razem z Iwanem 😘😘😘