niedziela, 3 grudnia 2017

Dziewczyny lubią Gwiezdne Wojny

Moje Potworki kochają Star Wars. Może ma to coś wspólnego z tym, że i my lubimy... chociaż my to bardziej KOTOR, i obecnie SWTOR, ale w końcu to ten sam świat... W związku z tym w naszym domu pęta się pełno różnych drobiazgów związanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen. I dlatego też, przy okazji sesji z nowym krzesełkiem (patrz: wieszak z IKEA) przypałętał się mały TIE fighter i okazało się, że Mania też uwielbia Gwiezdne Wojny, a w dodatku jest Imperialna 😉

Zapraszam na zdjęcia (od razu uprzedzam, że większość jest podobna):




Krzesełka z IKEA (będące wieszaczkami) są akurat w rozmiarze Byul/Dal. Na Pullipanny pewnie byłyby za niskie, ale dziewczę na obitsu 23 mieści się idealnie 😀


Mania: O takiego mam TIE fightera! Zrób mu zdjęcia ze wszystkich stron!!!




I na koniec kilka portrecików Mani i TIE fightera 😍




Ale żeby nie było, że w domu tylko Imperialni to proszę:


Do Mirwen Yoda dzwoni na holo 😀


W dzisiejszej sesji udział wzięli:
Mania (Manfreda) - Byul Dumbo po częściowym customie
TIE fighter - model statku
i gościnnie Mirwen i Yoda.


Szybkimi krokami zbliża mi się 1-sza rocznica blogowania... Co myślcie o jakiejś "rozdawajce" z tej okazji?

niedziela, 26 listopada 2017

Paćkam po lalkach Zurinki c.d. 3

Tym razem na warsztat poszedł Owad. Owad mieszkał u mnie już długo i dojrzewał... oj dojrzewał... im więcej oglądałam zdjęć Owada pomalowanego czy to firmowo czy przez różnych artystów tym bardziej Owad mi się nie podobał... Coś mi w nim straszliwie nie pasowało... 
Na szczęście Zurineczka (kochane stworzenie) dała mi wolną rękę jeśli chodzi o Owada. I pewnego dnia stwierdziłam, że pora podjąć wyzwanie. Miało to też coś wspólnego z tym, że tego dnia świeciło słońce i że trzeba było wypróbować w końcu aerograf, który żeśmy z moim Ukochanym Ludziem kupili na spółkę... I tak powoli w mojej głowie zaczął jawić się obraz Owada, który byłam w stanie zaakceptować... Owada, który wcale NIE MUSI wyglądać jak człowiek, Owada, który NIE MUSI mieć brwi, Owada, który NIE MUSI mieć normalnych oczu... I w ten sposób w przeciągu chyba dwóch (no może trzech) wieczorów narodził się Owad - Bzyczka 😁 

Bzyczka to Beatrice od Doll Chateau. Stworek nie grzeszy ruchomością, ale w różne strony powyginać się daje Owada, więc nie jest też źle. 😁

Zapraszam na zdjęcia:



Troszkę zbliżeń na buźkę i nasze "oczy i brwi" i do tego tradycyjne u lalek Zurnieczki rzęsy do nieba. Wiem, że wiele osób takich nie lubi, ale u tej istotki akurat wyglądają moim zdaniem super i w dodatku są niebieskie 😍



A tu chyba jedyne zdjęcie, na którym chociaż trochę widać, że skrzydełka z tyłu też jej pomalowałam... Jakoś nie wpadłam na to, żeby jej zrobić zdjęcie tyłem... gapa ze mnie... Ale może Zuri pokaże pannę w całej okazałości na swoim blogu...



Ogólnie przemyślenia jeśli chodzi o aerograf są takie: super mi się podobało psikanie po wszystkim z aerografu... Na pewno daleka droga przede mną, żeby używać go do normalnego blushu czy malowanie buzi lalkom, ale jest to naprawdę potężne narzędzie i cieniowanie, które wykonałam w kilka chwili przy użyciu pasteli i msc musiałabym robić kilka dni. Więc wielki +. U nas w domu aerograf będzie w użyciu też do malowanie figurek, więc kurzył się nie będzie... A ja mam jeszcze jakieś dwa maleństwa od Zuri, na które też pewnie napadnę z tym niecnym narzędziem 😍 Jak dojrzeją... 😉 I jak zaleczę zatoki i ... odzyskam głos, bo po dzisiejszej wyprawie na cmentarz straciłam głos zupełnie...

Do napisania (i jeśli macie doświadczenie w pracy z aerografem to przyjmę każdą wskazówkę) 😊

poniedziałek, 13 listopada 2017

13-ty nie powinien istnieć

13-tego powinno się nie wychodzić z łóżka, a poniedziałki 13-tego są dużo gorsze od piątków. Do takich wniosków doszłam dzisiaj w pracy. Dzisiaj moja praca dała mi trochę w kość. Dlatego też nie mam siły na żaden wymyślny post, obiecane porównanie legit/recast jeszcze poleży. Poleżą też dzisiaj lalki przygotowane do malowania, bo nie chcę niczego co można zepsuć się tykać...

Za to na poprawę humoru dostałam dzisiaj uroczą przesyłkę od Marzenki z Dłubanin Lalkowych - zamówiłam u niej filco-trampki (dwie pary różowych, a w bonusie dostałam jeszcze jedną parę czarnych). Trampeczki są super. Bardzo fajnie uszyte i starannie wykonane. Dziękuję Kochana 😘

A że pora roku taka, że lalki zrzucają swoje letnie fatałaszki i wskakują w inne ubranka to postanowiłam pobawić się w przebieranki jednej z moich Byulek. I tak powstała "dress-up sesja". Zapraszam. (aaa jeszcze tytułem wyjaśnienia: sesja w Potworkowej scenerii, bo lalkowałam przy Potworkach - czy ona miga oczkami, mogę dać jej buziaka, - na szczęście tylko ten mniejszy był zainteresowany...)

To teraz już naprawdę zapraszam:

Trampeczki przyjechały cudnie opakowane:




A tutaj kilka przygotowanych zestawów ubranek:


Panna gotowa do przebieranek:


I nasz końcowy jesienny "look":



I zbliżenie na trampeczki:



Jeszcze raz dziękuję Marzence za bucki i mam nadzieję, że takie trochę inne posty też Wam się spodobają.

Pozdrawiam

poniedziałek, 30 października 2017

Halloween

Do obchodzenia Halloween mam stosunek mocno obojętny - jest to święto obce nam kulturowo, ale komercyjnie wpisane w naszą rzeczywistość - o tyle lalkowo jest to doskonała okazja do śmiesznych zdjęć i wesołych spotkań z innymi lalkolubami 😁

I właśnie na tej fali spotkałyśmy się z Ciocią K. i Beatką Pariflorą w przeuroczym miejscu, gdzie przyzwyczaili się już do lalek, na herbatce i lalkach 😁 Beata poczyniła cudownie halloweenowy custom z Pullipanny, który pokazywała już na FB, a my z Ciocią K. przebrałyśmy nasze lalki. Przy okazji wyszło na jaw, że sponsorem tego spotkania była literka P - jak Piotrusia Pan 😉 (wszystkie trzy mamy stockowe ubranko od Pullip Peter Pan).

A teraz zapraszam na zdjęcia 😈😇 (sporo zdjęć... 😈😇)

Na początek wspomniane cudo od Beatki. Ja jestem w upiorku zakochana 😍, ale Beata stwierdziła, że trzyma ją w szufladzie i zaraz po Halloween zmyje. Szkoda, moim zdaniem 💚💙💜💛


Piotrusie wszystkich krajów łączcie się!!!!


Mały Ludzik próbował udawać, że on wcale z tymi czubkami nie przyszedł, ogólnie to chciał się tylko herbaty w spokoju napić, ale jakieś świry się tam kręciły...


I towarzystwo wielkogłowe w całości 😁


Duchy-ręcuch 😁



Tak na prawdę to dopiero tutaj jest prawdziwe "Piotrusie wszystkich krajów łączcie się!!!!". Od lewej widzimy Piotrusia z Gotham City, Piotrusia z Lasu, Dzyńka, i Piotrusia Prawie Czarownica 😁


Reszta towarzystwa...



Same duże panny:


Nana-Piotrusia: "Nie to, żebym ten tego, albo raczej ta tą, bo wolę chłopców, ale jak ktoś tak cycki na wierzch wystawia to nie można przejść obojętnie 😉"


Maluchy...


Zadanie dla spostrzegawczych: znajdź różnicę 😋



Wybaczcie różnicę w kolorach zdjęć, ale nigdy nie mogę się zdecydować, czy wolę zdjęcia z fleshem czy bez. Stąd część jest taka, a część taka...

Mam nadzieję, że zarówno Wy jak i Wasze lalki miło spędzicie Halloween. Happy Halloween 😊

środa, 25 października 2017

Paćkam po lalkach Zurinki c.d. 2

Ostatnio (no dobra już jakiś czas temu) udało mi się pomalować kolejne panny należące do Zurinki - tym razem pod mój pędzel wpadły dwie mniejsze panny (YO-SD LittleFee Ante i TinyDelf TylTyl). Co prawda z TylTyla wyszedł chłopczyk, ale nie ma się co przejmować 😊 Też mu ładnie w chłopczyńskiej stylizacji, którą wyczarowała dla niej/niego Zurinka 😍

Wracając do maluchów - tym razem czekało mnie proste pomalowanie i na tym koniec. Zuri zażyczyła sobie, żeby Antoszka była mrrroczna - z mocnym i ciemnym makijażem... tia... ja i mocny i ciemny makijaż... u mnie czarne kredki się kurzą... Ale spróbowałam... zrobiłam co w mojej mocy... nie do końca wyszło tak jak miało, co więcej Szanowna Właścicielka wrzuciła na pannę tyle różowych ciuszków, że więcej się już nie dało... tia... A u mnie Antoszka występuje w uszytej przeze mnie bluzie i zdobycznych spodenkach (to był najmniej słodki zestaw jakim dysponowałam)...

Zapraszam na zdjęcia:


Wiem co niektórzy myślą o rzęsach u lalek, które sięgają do pół czoła...Ale tutaj był taki mój celowy zabieg - celowo wyszukałam najdłuższe jakie miałam. Uznałam, że pannie w mrrrocznym klimacie mogą takie posłużyć... 😊



Rzęsy są naprawdę meeega długie... 😍


A i dziewczątko miało jeszcze śpiącą buźkę. I muszę przyznać, że chyba pierwszy raz jestem zadowolona z tego jak mi wyszła. Obeszło się bez zmywania po sto razy i wydaje mi się, że uzyskałam efekt tej samej osoby tylko śpiącej 😊




Drugą ofiarą moich malarskich zapędów padł TylTyl - u mnie jeszcze trochę próbował wyglądać jak dziewczynka, ale u Zurinki zdecydowanie wypowiedział się o swojej płci - "JESTEM CHŁOPCEM" aż krzyczało. W tym wypadku wybrałam takie trochę rzadkie rzęsy, ale nie wiem czy jestem z tego wyboru do końca zadowolona. Najwyżej jeśli Zuri nie przypadną do gustu to zmienimy na jakieś inne. Może takie w kępkach będą delikatniejsze i bardziej pasujące? 

A teraz zapraszam na zdjęcia TylTylka:





Tutaj TylTylek wskoczył w wiga mojej Drobinki i starał się być leśną dziewczynką z rozwianym włosem... 😉



A tutaj zdjęcia zrobione moim ziemniakofonem, który nie lubi się ze sztucznym świtłem - TylTylek u swojej Właścicielki - już 100% chłopca w chłopcu... Tak to jest jak się lalkom zostawia wybór - miała być słodka dzidzia do uroczych kreacji, a wyszedł chłopaczek-łobuziaczek 😍



I tym optymistycznym akcentem kończę na dzisiaj. Mam w zanadrzu jeszcze jeden post z TylTylkiem, będzie to porównanie recast/oryginał, ale muszę zebrać wszystkie swoje przemyślenia na ten temat i oblec je w słowa najpierw w mojej obolałej głowie.

Pozdrawiam